Leszek Tillinger. Nie chcieli Bajerskiego. Pani Cymańska spadła Apatorowi z nieba

– Gdyby Bajerski był potrzebny w Apatorze, nie zwlekano by z podpisaniem nowego kontraktu. Tym sprytnym sposobem umowa była bez przerwy w zawieszeniu, a termin jej parafowania, co chwilę odkładany. Jakby po cichu liczono, że Tomasz gdzieś się prędzej, czy później wykolei. No i się udało. W Toruniu mają czyste „papcie”, bo pozbyli się Tomka w białych rękawiczkach – pisze w swoim najnowszym felietonie dla Interii Leszek Tillinger.

Możliwość komentowania została wyłączona.